Zakładki:
Knowing me, Knowing you
Privatken
malisa :
|
środa, 30 lipca 2008
Organy wewnętrzne a intuicja
Zgubiłam wczoraj męża. W drodze z pracy oświeciło mnie, że mamy szansę wygrać 35 milionów, a ja nie mam przy sobie całych 2 złotych na kupon. Zadzwoniłam więc do ślubnego, żeby rozejrzał się po okolicy naszego domu czy nie ma tam jakiejś kolektury. Dzielny mąż poszedł zapłacić podatek od szczęścia, niestety z rozładowanym telefonem. Gdy dojechałam, nie było go w domu. Wyszłam więc za zielony płotek naszego osiedla, rozejrzałam się po okolicy i skierowałam na południe. Za chwilę wychylił się zza najbliższego winkla. Zdziwił się skąd wiedziałam, w którą stronę pójść. No jak to? Serce mi podpowiedziało.;) Ta historia przypomina mi jak parę dni wcześniej szukałam pewnego małego elektronicznego gadżetu. Obeszłam wszystkie kojarzące się z nim sklepy w pobliskiej galerii handlowej i nic. W końcu trochę bezmyślnie, jakby na autopilocie, weszłam do labu fotograficznego - i znalazłam.:) Tym razem intuicji pomógł inny organ - bolący pęcherz.]:->
czwartek, 24 kwietnia 2008
piątek, 18 kwietnia 2008
Moje ogrodnicze zmagania
Na początek świerk, który kupiliśmy na święta Bożego Narodzenia:
Jesteśmy z niego bardzo dumni, bowiem 2 miesiące temu przesadziliśmy go do większej doniczki. Nie zmarniał, a nawet wypuścił zielone pędy. Frezja reaktywacja:
6 cebulek z zeszłego roku posadziłam w osobnych doniczkach. Resztę posadziłam w korytkowej doniczce na balkonie. Tulipsy:
Więcej o tulipsach tutaj. And last but not least moje nowe "gotowe" kwiatki:
czwartek, 03 kwietnia 2008
Wiosna przyjdzie i tak
Jak Wam idzie trzymanie się ciepło na finiszu zimy?;) Napisałam to zdanie 2 miesiące temu, a niestety wciąż nie odwiesiłam puchowej kurtki do szafy. Mimo to pojawiają się już pierwsze oznaki wiosny np. kiełki tulipanów na moim balkonie. (Fotki, mam nadzieję, wkrótce) Ponownie przymierzam się do posadzenia frezji. W zeszłym roku słabo wyszło, majowe przymrozki zniszczyły mi połowę kwiatków;(. Mimo to zachowałam cebulki - mam nadzieję, że coś z tego będzie.:)
środa, 30 stycznia 2008
Dawno mnie tu nie było, co nie znaczy, że nic nie robiłam.*
*Tak się zaczyna wpis na pewnej stronie, którym ja mogłabym zacząć dzisiejszą notkę. Obecnie zajmuję się serwisem wideo, który jest bardzo super hiper jazzy - wejdźcie, skorzystajcie i pokażcie znajomym. Ale bynajmniej nie zapominam o moich privatkach! Trzymajcie się ciepło na finiszu zimy.
piątek, 23 listopada 2007
środa, 07 listopada 2007
Wspomnień czar
Kościół na ślub wybraliśmy sobie bardzo ładny*. Barokowy, położony w lesie - bajka:). *NB- nie wybraliśmy go ze względu na wygląd, ale przez osobę księdza proboszcza, który jest człowiekiem niezwykłym. M. in. w niedzielę palmową jeździ na osiołku.
wtorek, 04 września 2007
Co każdy działkowicz wiedzieć powinien
Niedawno weszłam w posiadanie książki "Działka moje hobby" z 1977 roku. Wydana przez Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne jest znakomitym znakiem czasu, ukazującym jakie PRL miał mniemanie o inteligencji, zaradności i higienie osobistej swoich obywateli. Przykład w rozdziale o urządzaniu działki: Wnętrze pokoju powinno być tak wyposażone,aby można było bez trudności zachować ład i porządek. Przede wszystkim należy przewidzieć szafę na ubrania robocze, obuwie, ręczniki, ścierki itp. W tym celu wskazane jest część powierzchni izby podzielić cienką ścianką działową, uzyskując w ten sposób miejsce na wieszaki i półki. Jest to bardzo istotne, ponieważ unika się w ten sposób bezładnego nieraz pozostawiania części garderoby. Well duh! A tu upiorek z przeszłości - pracująca sobota: Dotychczas powierzchnia domku letniego, wg obowiązujących norm, wynosiła 12-14 m2. Obecnie można ją zwiększyć do 20 m2, co - ze względu na perspektywę coraz większej liczby wolnych od pracy sobót - ma swoje głębokie uzasadnienie.
czwartek, 16 sierpnia 2007
wtorek, 07 sierpnia 2007
Niefortunna lokalizacja mirabelek
Ogarnęła mnie mania robienia nalewek. Głównie w myślach;). Snuję marzenia o kolorowych płynach w butelkach. Na razie marzenia urzeczywistniają się w postaci dwóch roztworów: malinowego i jeżynowego. Na czarną porzeczkę się niestety spóźniłam:(. Są jeszcze mirabelki. Z nich też podobno można zrobić coś sensownego. Niestety jedyne dwa drzewka, które widziałam były: 1. na pasie zieleni pośrodku Doliny Służewieckiej, 2. okalające osiedlowy śmietnik. Żal. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||